Wiesław Pośpiech

Wiesław Pośpiech

Wiesław Pośpiech – nie urodzony w Pruszkowie ale absolutnie prawdziwy Pruszkowiak z duszą i historią. Z miłością do miejsca, fascynacją ludźmi, oddaniem w słusznych sprawach. Świeżo po 74 urodzinach mieszkaniec pruszkowskiego Żbikowa.
Jak tu trafił? Dzieje wojny wywiały mamę do rodzinnej wsi Petrykozy gdzie Wiesław urodził się i spędził pierwszy rok życia. Po zakończeniu wojny w 1946 roku rodzice wraz z rocznym Wiesiem zapakowali się na „dziadkową furmankę” z jedną szafą dwudrzwiową, stołem, dwoma krzesłami, łóżkami, walizką i workiem kartofli. Wrócili do Pruszkowa. Wylądowali na ulicy Guzikowej w domu Państwa Srogoszy – tu ojciec znalazł pierwsze zatrudnienie po wojnie – zajął się rozwożeniem napoi.
1949 rok był dla rodziny Pośpiechów czasem szczególnym. Po podjęciu pracy w warsztatach kolejowych ojciec otrzymał służbowe mieszkanie a bloki pracownicze były w tamtych czasach czymś absolutnie luksusowym. Mieli szczęście, że zgodnie z przepisami mieszkanie „funkcyjne” należy się pracownikom niezbędnym dla prawidłowego funkcjonowania warsztatów – a tata został zakładowym strażakiem zawodowym. Tu pierwszy raz Wiesław zobaczył wannę a „sławojkę” zamienił na najprawdziwszą toaletę, której jako 4 latek bał się jak ognia. Tak zaczęła się jego przygoda z Pruszkowem. Mimo, że nie w tym samym budynku od 1949 roku dalszy scenariusz jego życia rozgrywa się na tym samym osiedlu – na słynnych blokach kolejowych.
Od 53 lat mąż ukochanej Marii, ojciec 3 dzieci, dziadek 5 wnuków i pradziadek cudownej prawnuczki.
Oprócz oddania wobec ukochanej rodziny czynny i zasłużony zawodowo redaktor, publicysta i komentator sportowy. Pomimo wykonywania w życiu różnych zawodów (odnalazł się również jako zasłużony w pożarnictwie strażak czy przewodnik wycieczek turystyczno – krajoznawczych ) to właśnie sport i dziennikarstwo pochłonęły go bez reszty i te dziedziny towarzyszą mu najdłużej. Do dnia dzisiejszego pisze do „GŁOSU PRUSZKOWA”, przygotowuje wiadomości sportowe do lokalnej telewizji, komentuje i prowadzi wiele miejskich imprez sportowych.
Przede wszystkim od wielu lat związany i kojarzony z lokalną piłką nożną. Najstarszy wiekiem i stażem czynny działacz w MKS Znicz Pruszków, członek honorowy, były komentator z licencją spikera PZPN.
Ponadto społeczny doradca prezydenta Pruszkowa ds. sportu, pomysłodawca i współorganizator spotkań władz z wybitnymi sportowcami związanymi z naszym miastem. Entuzjastyczny propagator sportu wśród dzieci i młodzieży – organizował wyjazdy do PKOL czy spotkania z cyklu Legendy Polskiego Sportu Olimpijskiego. Współorganizator Dni Olimpijczyka i Olimpiad dla Przedszkolaków.

Nie ma dziedziny sportu związanej z Pruszkowem, która nie byłaby w obszarze jego zainteresowania dlatego przyszli magistrowie AWF-u, piszący na temat historii lokalnego sportu bez wahania korzystali z wiedzy Wiesława. Prace te były wysoko oceniane przez promotorów, a na pamiątkę, w dowód wdzięczności posiada w domu kilka ich kopii z dedykacjami z czego jak podkreśla jest bardzo dumny.

Pisząc o życiu Wiesława nie sposób nie wspomnieć o honorowym krwiodawstwie. Oddaje krew od 1966 roku. Początkowo w Klubie Honorowych Dawców Krwi przy ZNTK a potem w klubie przy Szpitalu Kolejowym w Pruszkowie. Organizator, współorganizator i uczestnik niezliczonych akcji zbiorowych na rzecz ratowania zdrowia i życia ludzkiego.

Pytany o to czym jest dla niego Pruszków nie potrafi odpowiedzieć jednym zdaniem.
„To nie tylko miejsce na mapie, ale przede wszystkim miejsce gdzie spędziłem 73 lata. Tu stawiałem pierwsze kroki, uczyłem się pierwszych wyrazów, poznawałem uroki i gorycz życia. Po raz pierwszy słuchałem prawdziwego radia, oglądałem telewizję, byłem w kinie, upajałem się modnymi przebojami z płyt na pocztówkach. Tu pokochałem żonę, tu rodziły się i wychowywały moje dzieci, tu mam przyjaciół, tu spoczywają snem wiecznym moi najbliżsi. Tu płakałem, cieszyłem się z sukcesów czy osiągnięć, przeżywałem niepowodzenia. To miasto przeobrażało się i piękniało, dając powody do dumy i satysfakcji wobec tych, którzy je odwiedzali i odwiedzają. Temu miastu, poświeciłem swoje umiejętności w pracy zawodowej, działalności społecznej i poświęcam nadal.
Czy czegoś żałuję? Tak, bardzo, bardzo żałuję, że czas nieubłagalnie biegnie, a przecież mam jeszcze tyle planów, zwłaszcza wobec najmłodszych mieszkańców naszego miasta – aby radość towarzyszyła im przez całe życie, a buźki były zawsze uśmiechnięte.”