Sebastian Kieszek

Mam na imię Sebastian i od wczesnych lat młodości związany jestem z Pruszkowem. Co prawda urodziłem się w Warszawie w 1987 roku, ale to Pruszków jest moim domem od początku lat 90.
Większość swojego życia spędziłem na Gąsinie. To tutaj chodziłem do Szkoły Podstawowej nr 10 przy ul. Pływackiej (swoją drogą, ależ ona się teraz prezentuje!). Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że to właśnie nauczyciele w tej szkole, odkryli we mnie predyspozycje sportowe, które amatorsko kontynuuję w dorosłym życiu. Mówiąc wprost, byłem najszybszym dzieciakiem w tej podstawówce. Wygrywałem zawody szkolne, lokalne, a nawet te na szczeblu powiatowym.

Zajęcia sportowe i bieganie za piłką po szkolnym boisku, zamieniłem na pierwsze treningi w lokalnym klubie piłkarskim Znicz. W zasadzie zamienił je mój tata, który zaprowadził mnie na stadion przy ul. Bohaterów Warszawy 4, kiedy miałem 8 lat. Razem z kolegami z drużyny skończyłem Gimnazjum nr 3 (tzw. Jedenastka). Piękne czasy. Razem w szkole, razem na treningach, wspólne wyjazdy w weekend na mecze, obozy letnie, obozy zimowe. Pasja piłkarska trwała kilka lat, lecz cały czas bardziej ciągnęło mnie do biegania po asfalcie niż po boisku. Do tego pierwszego wróciłem na dobre już grubo po 20-stce. Tę decyzję z kolei zawdzięczam mojej mamie, która w młodości była zawodniczką Legii Warszawa w sekcji lekkoatletyki i zawsze inspirowała mnie swoimi opowieściami na temat tej dyscypliny.

Do tej pory mam na swoim koncie ukończonych 8 maratonów, w tym tych składających się na Koronę Maratonów Polski, którą zdobyłem w 2016 roku oraz najmilej wspominanego do dziś, Maratonu Łódzkiego, który ukończyłem w czasie poniżej 3 godzin. Dodatkowo brałem udział w kilku festiwalach biegów górskich, co przełożyło się na ukończenie m.in. Biegu 7 Dolin na Festiwalu Biegowym w Krynicy-Zdrój na dystansie 100 km czy Biegu Rzeźnika organizowanego co roku w Bieszczadach. Podczas wszystkich zawodów z dumą reprezentuję mój pruszkowski klub biegowy „WPRunning”, którego częścią jestem od samego początku jego działalności. Nie ma chyba nic milszego, gdy wbiegając na metę, spiker wypowiada twoje nazwisko, klub i miasto, które reprezentujesz.

Zawodowo od ponad 15 lat związany jestem z branżą tel-co. Na co dzień zajmuję się obsługą, doradztwem, sprzedażą rozwiązań telekomunikacyjnych dla średnich i dużych przedsiębiorstw.
Jestem absolwentem Uczelni Łazarskiego w Warszawie, ze specjalnością Dyplomacja Międzynarodowa.

Moja historia obrazuje, że nieważne, jaką dyscyplinę sportu uprawiasz, istotne jest to, że robisz to z sercem. Moja pasja do sportu przez wszystkie te lata ewoluowała – na początku były szkolne biegi, gra w piłkę, potem bieganie długodystansowe, a obecnie w moim życiu główną sportową rolę gra kolarstwo triathlon.

Uważam, że najważniejsze to mieć pasję i dużo frajdy z tego, co się robi przed lub po pracy, do czego gorąco wszystkich zachęcam!

Jeśli o mnie chodzi, bez cienia wątpliwości mogę stwierdzić, że wszystko, co wiąże się z moją sportową pasją, spotkało mnie właśnie w Pruszkowie. To tutaj spotkałem na swojej drodze ludzi, którzy odkryli moje predyspozycje. Nauczycieli WF-u w pruszkowskich szkołach, którzy zaszczepili ducha rywalizacji czy przyjaciół, z którymi na co dzień realizuję sportowe cele. To tu tak naprawdę odkryłem miejsca, do których chętnie wracam, jak chociażby na stadion Znicza w Pruszkowie. Kiedyś wyłącznie jako zawodnik drużyny piłkarskiej, aktualnie można mnie spotkać na bieżni lekkoatletycznej. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o Parku Potulickich, który chyba już zawsze kojarzyć mi się będzie przede wszystkim z bieganiem. Za czasów szkolnych organizowane były tam bowiem biegi przełajowe (okolice ul. Lipowej przy Wodzie Oligoceńskiej i Szkoły Podstawowej nr 12). Teraz to miejsce spotkań okolicznych biegaczy m.in. w ramach cyklu parkrun (w „Parkrun Pruszków” mam ukończonych ponad 200 spotkań biegowych).

ZDJĘCIE ZROBIONE W RAMACH WYSTAWY w CH NOWA STACJA