Patryk Gołębiewski

Patryk Gołębiewski

Mam 34 lata. Urodziłem się w Pruszkowie. Mieszkałem już chyba w każdej z dzielnic tego miasta. Moi Rodzice – również Pruszkowianie – często się przeprowadzali. Dzięki temu chodziłem aż do 4 pruszkowskich podstawówek! Czasami żartuję sobie, że co najmniej połowa Pruszkowa to moi koledzy ze szkoły, a drugą połowę tego miasta poznałem w pracy.

Jestem Barberem. Razem ze Wspólnikiem otworzyliśmy pierwszy Barbershop w tym mieście. Po prostu Barbershop – wtedy nie trzeba było wymyślać mu specjalnej nazwy, nie było drugiego takiego miejsca. Moją pruszkowską karierę zaczynałem w słynnym zakładzie fryzjerskim przy ul. Stalowej – w zasadzie można powiedzieć, że to już legenda tego miasta. Chyba każdy Pruszkowianin przynajmniej raz odwiedził maleńki zakład, którego historia sięga czasów międzywojennych.
Każdego dnia spotykam dziesiątki ciekawych osób. Za to najbardziej lubię swoją pracę. Wielu moich Klientów to już dzisiaj przyjaciele.

Choć czasami mam wrażenie, że wciąż jestem tym samym chłopakiem, który chodził na wagary do Parku Potulickich i palił po kryjomu papierosy za transformatorem, to wiem, zże wiele już udało mi się w życiu osiągnąć.

4 lata temu założyłem rodzinę. Moja Żona tez urodziła się w Pruszkowie i przez całe życie mieszkała w tym mieście. Moim największym sukcesem jest moja półtoraroczna córeczka, która – już jako kolejne pokolenie w rodzinie – związana jest z Pruszkowem. Bo mimo, że od kilku miesięcy mieszkamy pod miastem, to Ania każdego dnia przemierza z Babcią ulice Pruszkowa i zwiedza wszystkie miejskie place zabaw.

Mam dwie pasje – wędkarstwo i samochody. Wciąż czekam na życiowy rekord – marzy mi się gigantyczny sum. Na samochody już od dawna nie mam zbyt wiele czasu. Choć pewnie niektórzy do dzisiaj przeklinają moje rajdowe przejazdy po ulicach Pruszkowa samochodem z ryczącym silnikiem i drifty wokół miejskich rond. Może dobrze, że już z tego wyrosłem…