Natalia Orłowska

Natalia Orłowska – lat 30, “pruska baba”, gdyż pochodzę z Mazur. Od zawsze miałam niespożyte pokłady energii, stąd sport towarzyszył mi od początku. W szkole – do liceum włącznie, grywałam z chłopakami w siatkówkę lub ping ponga – z nimi było konkretnie i bez ceregieli. Pary w nóżkach także trochę miałam, więc trenowałam bieganie.

Jednak całym sercem byłam oddana koniom i jeździectwu. Wyłącznie dzięki ojcu – jego zaangażowaniu, poświęceniu oraz cierpliwości w wieku 10 lat mogłam rozpocząć przygodę z jeździectwem. W wieku 16 lat spełnio się moje największe marzenie – własny koń. Co mnie dokumentnie porwało w pracy z nim to końska behawiorystka. Potocznie zwane “zaklinanie koni”. Dla innych rzecz dziwna, głupia… ale nie dla mnie. Nie dla osoby na oczach której koń, jego podejście do pracy itd. zmieniło się diametralnie. A wyzwanie miałam spore, gdyż przypadek był charakterny i dość ciężki… ale nic tak człowieka nie uczy pokory i cierpliwości jak praca z takim właśnie koniem.

I tak naprawdę to właśnie jej posiadanie było bodźcem do tego, żeby moje kroki zostały skierowane z stronę Pruszkowa. I tak od sierpnia br. mija już 5 lat jak osiadłam tu na stałe. Stolica to już tylko praca – taaaak, korpoludek.

Konica na emeryturze, więc moim innym towarzyszem jest pies. Parson Russell terrier Goofy aka Koza – wszem i wobec znany chyba już bardziej pod tym pseudonimem. Wszędzie jest ze mną – wyjazdy krajowe, zagraniczne – nie ma problemu. Uchowane to to, także… jest chyba nawet lepszym towarzyszem podrózy ode mnie: nie marudzi, nie pyskuje, nie narzeka.

Poza tym uwielbiam gotować i piec! Wole ksiązki od filmu, teatr od kina a sportowo: rower, rolki, snowboard, narty… Generalnie porywam się na wszystko, czego mogę tylko spróbować. Ostatnio sama siebie zaskoczyłam, porywając się na dwa koła – na crossa… i to mnie porwało także.