Michał Woźniak

Mieszkam w Pruszkowie od bardzo wczesnego dzieciństwa, ale na świat przyszedłem w Łodzi, skąd pochodzi moja Mama. Była pielęgniarką w jednym z łódzkich szpitali i tam też się urodziłem, a niedługo potem zamieszkaliśmy w rodzinnym mieście Taty, czyli w Pruszkowie. I to właśnie wokół tego miasta kręci się całe moje życie.

Wychowałem się w dzielnicy Centrum, a z samym miastem związane są najważniejsze momenty mojego dzieciństwa, które do dzisiaj wspominam z sentymentem. Mecze MKS MOS czy Mazowszanki na hali przy ulicy Gomulińskiego już zawsze będą silnie powiązane z wczesną młodością. Podobnie zresztą jak mecze HOOP Pekaesu, których jak każdy chłopak z Pruszkowa, wyczekiwałem swego czasu z niecierpliwością. Jeśli jednak miałbym przywołać ulubione miejsca ze szczenięcych lat, z pewnością wspomniałbym o terenie zielonym między blokami przy ulicy Powstańców. Dzisiaj w tym miejscu stoi wieżowiec, w którym mieści się m.in. Malik Kebab, wtedy rozkładaliśmy plecaki, robiąc z nich bramki i graliśmy z rówieśnikami w piłę. W tamtym okresie bardzo dużo czasu spędzałem z kumplami z sąsiedztwa. Mieliśmy nawet swoje miejsce, a właściwie to plac przy ulicy Chopina (teraz jest tu poczta), o który często „walczyliśmy” z dzieciakami z okolicznych bloków. Tak na dobrą sprawę, my mieszkaliśmy po jednej stronie tego placu w domkach, oni po drugiej w blokach. Czasami bywało między nami groźnie, ale na szczęście nie dochodziło do większych uszkodzeń. Uczestnicy tych spotkań wiedzą, o co chodzi i niech to zostanie między nami 😉. Z kolei w czasach liceum chodziliśmy całą paczką na tzw. dechy, czyli jak wszyscy wiedzą scenę przy pałacyku w parku Kościuszki. Spotykaliśmy się tam na koncertach albo po to, aby zwyczajnie posiedzieć, pogadać i się pośmiać. To były fajne czasy.

Pruszków to dla mnie także Szkoła Podstawowa nr 8 i matura w LO im. Tomasza Zana. Wprawdzie studia i późniejszy kurs MBA kończyłem na uczelniach warszawskich, jednak rodzinnego miasta nie opuściłem. Powiem więcej, od lat związany jestem z nim również zawodowo. Od 2003 roku jestem zatrudniony w Miejskim Zakładzie Oczyszczania w Pruszkowie. Pracę w MZO zacząłem, obejmując stanowisko dyspozytora, gdzie do moich obowiązków należało m.in. wprowadzanie systemu GPS, kamer, kontroli kierowców i ładowaczy czy systemu rozliczania pracy. Dwa lata później zmieniła się trochę charakterystyka mojej pracy, ponieważ zostałem Kierownikiem Sortowni. W tym czasie zajmowałem się przede wszystkim rozruchem nowo powstałej instalacji, zatrudnianiem pracowników i realizacją usług związanych z gospodarowaniem odpadami głównie z miasta Pruszków. Od 2007 roku do dzisiaj pracuję natomiast na stanowisku Kierownika Działu Transportu. Aktualnie zajmuję się więc logistyką i wszelkimi zagadnieniami związanymi z odbiorem odpadów od mieszkańców kilku miast i gmin z okolic Warszawy. Dzięki ciężkiej pracy całej załogi wspomaganej nowymi technologiami, jak chociażby trasówki na tabletach, udaje nam się realizować wszystkie zadania. W okresie zimowym dochodzi jeszcze nadzór nad wykonywaniem zimowego oczyszczania dróg.

Prywatnie jestem szczęśliwym mężem oraz ojcem dwójki wspaniałych dzieciaków, które uczęszczają do szkoły i przedszkola w Pruszkowie. To właśnie rodzinie poświęcam większość swojego wolnego czasu. Syn gra w piłkę nożną, a córka tańczy, więc staram się uwzględniać ich zajęcia w kalendarzu. Choć w natłoku codziennych obowiązków i absorbującej pracy nie jest to łatwe, znajduję również chwilę na własne zainteresowania. Moją pasją i jednocześnie najważniejszym hobby od lat jest bieganie. Staram się tak zagospodarować harmonogram, aby chociaż 3 razy w tygodniu zrobić dłuższe wybieganie. Nie tylko dla zdrowia, ale przede wszystkim dla frajdy, jaką sprawia mi ten sport.
Dzięki biegowej pasji jestem szczęśliwym człowiekiem, pełnym energii i zadowolonym z życia. Każdy kolejny przebiegnięty kilometr jest celem, a zarazem początkiem. Bieganie po prostu mnie wciągnęło. Zacząłem w 2006 roku, kierując się jak zapewne większość biegaczy-amatorów, chęcią zrzucenia kilku kilogramów. Wszystko to do czasu, kiedy zacząłem startować w biegach ulicznych. Teraz liczy się czas i emocje. W sezonie biegowym jest kilka takich imprez, w których obowiązkowo zawsze biorę udział. Mowa tu o Półmaratonie Warszawskim, Biegu w Raszynie, Konstancinie Jeziornej czy kilku innych w Warszawie. Najbardziej jednak lubiłem bieg w Pruszkowie. Była to pierwsza taka impreza biegowa, w jakiej na początku sportowej drogi w ogóle wziąłem udział, poza tym odbywała się w moim mieście i bardzo żałuję, że władze Pruszkowa zrezygnowały z tego przedsięwzięcia. Mam jednak nadzieję, że kiedyś powrócą do jego organizacji