Mateusz Szproch

Urodziłem się w Kielcach w 1995 roku. Do Pruszkowa przeprowadziłem się z podkieleckiego Jędrzejowa wraz z rodzicami i młodszym bratem w sierpniu 2007 roku za tzn. „chlebem”. Mój tata rozpoczął właśnie pracę w Warszawie i z tego powodu sprowadził nas tutaj. Wybór Pruszkowa na miejsce, gdzie rozpoczęliśmy nowe życie, był kompletnym przypadkiem. Od samego początku jednak czuliśmy się w nowym miejscu jak u siebie.

Ukończyłem SP nr 2 (tylko ostatnią, szóstą klasę), Gimnazjum nr 4 przy Hubala oraz LO im. Tomasza Zana, jeszcze w starym budynku, podobno bardziej klimatycznym niż nowy. Po liceum natomiast skończyłem studia na Akademii Sztuki Wojennej (dawna Akademia Obrony Narodowej) na kierunku zarządzanie i dowodzenie. Jednak mimo obranej ścieżki edukacji, odkąd pamiętam w moim życiu jednym z najważniejszych elementów była i jest piłka nożna.

Po przeprowadzce zacząłem treningi w tutejszym Zniczu. Po pięciu sezonach zamieniłem Znicz na A-klasowy Anprel Nowa Wieś. W międzyczasie, za namową kolegi zrobiłem pierwszy kurs instruktorski na trenera piłki nożnej i zacząłem pracę z dziećmi. Jednak to, co miało być hobby i sposobem na „dorobienie sobie” po godzinach, stało się wielką pasją i rzeczą, w której zacząłem się spełniać.

Aktualnie od 7 lat pracuję jako trener piłki nożnej w Akademii Piłkarskiej UKS FC Komorów. Miałem to szczęście, że przez cały czas trwania mojej przygody w komorowskim klubie spotkałem na swojej trenerskiej drodze ludzi, którzy w dużej mierze przyczynili się do tego, w jakim obecnie znajduję się miejscu. Byli to zarówno moi podopieczni, jak i przede wszystkich inni trenerzy, z którymi miałem (i nadal mam) przyjemność współpracować. Można powiedzieć, że praca w FC Komorów w dużym stopniu ukształtowała mnie nie tylko jako trenera, ale chyba przede wszystkim jako człowieka.

Na ten moment w klubie pracuję z dwiema grupami wiekowymi: U17 oraz U14. Z kolei od 2018 roku prowadzę w Pruszkowie własną szkółkę piłkarską, gdzie wraz z innymi trenerami krzewimy wśród naszych młodych podopiecznych szeroko pojętą aktywność fizyczną. Staramy się w jak najlepszy sposób przekazywać wiedzę naszym zawodnikom, aby od najmłodszych lat przyswajali ją i przekuwali na odpowiednie umiejętności.

Piłka nożna to jednak nie wszystko. Kolejną moją pasją, którą staram się pielęgnować w wolnym czasie, jest modelarstwo. Aktualnie posiadam w swojej kolekcji ponad 100 modeli samochodów w skali 1:24. I pewnie trochę ich jeszcze przybędzie.

A jakie są moje wspomnienia z Pruszkowem? To na pewno godziny spędzone na boisku Ligi Szóstek. Mam to szczęście, że jestem jeszcze z końcówki pokolenia „podwórkowego”, gdzie nadrzędnym punktem spotkań po szkole było boisko, a nie chat w grze komputerowej. Ważnym elementem spotkań z przyjaciółmi była także „oligotka” przy Kościele św. Józefa oraz Park Kościuszki. Jednak najwięcej pozytywnych wspomnień mam ze „starego” Zana. To tutaj pod okiem kochanej pani wychowawczyni – p. Małgosi Frączkowskiej bez problemu przebrnąłem przez 3 lata licealnej edukacji. Niezapomniane „ciocie”, do których zawsze chętnie wracam na miłą pogawędkę, gdy tylko mam wolną chwilę. To tam rozpoczęły się pierwsze poważne imprezy i pierwsze ważne decyzje. Co więcej, to właśnie w tej szkole poznałem miłość mojego życia – Kasię, moją aktualną żonę. Trudno uwierzyć, że w tak małym i pozbawionym specjalnych udogodnień budynku, jakim była stara siedziba „Zana”, udało się stworzyć atmosferę, którą pamięta się latami.

Pruszków odcisnął duże piętno na moim życiu, oczywiście w tych pozytywnych aspektach. Tutaj ponad 14 lat temu rozpoczęła się moja życiowa historia. Przez te 14 lat okazało się, że pośrednio i bezpośrednio ulokowałem swoje uczucia w tym mieście, poznałem wielu fantastycznych ludzi, przebrnąłem przez szczeble edukacji, założyłem rodzinę oraz rozwinąłem się zawodowo. Śmiem stwierdzić, że czysty przypadek, jakim był wybór przez moich rodziców Pruszkowa jako kolejnej „przystani” w naszym rodzinnym życiu, stał się swoistym strzałem w dziesiątkę.

Dzisiaj oprócz spełniania się w roli trenera piłki nożnej, odnajduję równie dużo satysfakcji w spędzaniu czasu z rodziną – z żoną oraz 1,5 roczną córką Blanką, która również jest moją drugą, największą miłością.