Marta Jaźwińska

Marta Jaźwińska, 45 lat. Pruszkowianka z urodzenia. Moja Mama.

Pierwsze, co należy wiedzieć o mojej Mamie, to że jest to niezwykle dzielna kobieta. Zdołała sama wychować dziecko jako bardzo młoda osoba, umiejętnie (cóż, zazwyczaj) żonglując między rolami złego i dobrego policjanta. Żadnej pracy się nie boi: po dwudziestu latach w branży odzieżowej i obuwniczej, z rozmachem rozpoczęła karierę w logistyce i spedycji i radzi sobie świetnie. Zazwyczaj jest twarda i stanowcza, jeśli chodzi o podejmowane decyzje – raz jedyny odpuściła, czego efekt widoczny jest na zdjęciu na jej rękach, wabi się Sushi, ma 15 lat i w 2004 roku miała zostać “na dwa tygodnie”.

Nasze relacje nigdy nie były proste i jednotorowe – co nie oznacza, że złe. Pomimo rzekomych podobieństw wizualnych (które widzą wszyscy wokół, poza nami), różnią się nasze światopoglądy, temperamenty, style życia. Mama docenia stabilizację, ja mam ciągle nowe pomysły i plany. Ona pracuje na siebie, ja dla siebie. Ona ma argumenty, ja mam przeczucia. Ona woli Jona Bon Joviego, ja Toma Hanksa. Obie mamy niezawodną intuicję i słabość do głębokich żeńskich wokali.

Nauczyła mnie czytać, pisać i liczyć. Nauczyła mnie też, czym jest niezależność i poleganie na sobie. Jak głośno i bez lęku wyrażać swoją opinię. Jak empatię i wrażliwość przekuć w działanie. Oszukała mnie w życiu dwa razy: gdy wyszło na jaw, że to nie Mikołaj przynosi prezenty, próbowała powołać się na długość doby i ilość dzieci na świecie, którym musiałby dostarczyć prezenty – tę gorzką prawdę jeszcze przełknęłam. Ale ściema o tym, że chomika niechcący wciągnęła odkurzaczem, podczas gdy tak naprawdę padł ofiarą kota…

Ja też nauczyłam na ją kilku rzeczy. Po pierwsze, że warto walczyć o swoje. Że by dbać o innych, najpierw trzeba zadbać o swoje dobro. Że siła, stanowczość i determinacja też są w kobiecie i od tej pory, gdy ktoś mówi “kobieta z jajami”, ona odpowiada “nie z jajami, z jajnikami”. Cały czas uczę ją, że życie to nie tylko obowiązki, to także rozrywka, przyjemności, i czasem nawet bałagan w mieszkaniu.

Patrzcie i podziwiajcie, to moja Mama. Właśnie siedzi przed komputerem w pracy, czyta ten tekst, a inni pytają, czy coś się stało, że ma łzy w oczach. A ona z dumą pokazuje im, co napisałam, bo zawsze jest ze mnie dumna – tak jak ja jestem dumna z niej.