Magdalena Kozacka

Nazywam się Magda Kozacka.
Pruszkowianka, mama rezolutnej 5-latki, książkoholiczka i uzależniona od muzyki, artystyczna dusza, po uszy zakochana w słowie pisanym. Z wykształcenia jestem finansistką, co wydaje mi się, jest abstrakcją samą w sobie, zważywszy na fakt, że od zawsze byłam raczej umysłem humanistycznym, na dodatek z ciągotami do języków obcych, niżeli ścisłym. Trochę niespokojna natura, z tendencją do ciągłych poszukiwań, którą dostałam w genach, w pakiecie razem z uporem i potrzebą twórczej wolności, zdecydowanie nie odnajdywała się w korporacyjnym świecie. Dlatego po kilku latach pracy w banku, porzuciłam finansowy żargon, bezpośredni kontakt z klientem i oferty kredytowe na rzecz tego, co mi w sercu gra.

Piszę. Tylko, że w moim przypadku bycie twórcą-redaktorem (jak to niektórzy ładnie określają) nie ma żadnych polonistycznych fundamentów i nie wynika z dziennikarskiego przygotowania, płynie raczej z wewnętrznej potrzeby, pewnego rodzaju wrażliwości i intuicji. Ubieram świat w słowa, odkąd tylko nauczyłam się pisać. W szkole zawsze wolałam kartkówki od ustnego odpytywania, udzierganie dwóch kompletnie różnych wypracowań z jednego pomocniczego tekstu, nie raz ratowało licealną skórę (nie tylko moją zresztą), a wystąpienia na forum, z miłą chęcią zamieniałam na czystą kartkę i długopis, czując, że gdy mam za arsenał słowo pisane, jestem w stanie powiedzieć i przekazać zdecydowanie więcej.

Swój pierwszy samodzielny „pisarski” twór utkałam mając zaledwie 8 lat i tak w gruncie rzeczy zaczęła się moja radosna twórczość. Dziś pisanie jest już codziennością i tą jej częścią, bez której nie wyobrażam sobie funkcjonować, zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Piszę dla siebie i dla innych, głównie wielotematyczne treści na portale internetowe, krótkie wizytówki na strony www czy artykuły do magazynu literackiego, ale na swoim koncie mam również własny blog książkowy i (oczywiście!) sekretną szufladę, w której schronienie znalazło wiele wciąż niezrealizowanych pomysłów. W pewnym momencie swojego życia, poczułam jednak, że mogę więcej, a wrodzony zmysł estetyczny i kreatywność, szybko znalazły ujście w niezależnym tworzeniu stron internetowych. Dziś wiem już, że to jest to, co naprawdę chcę robić.

W Pruszkowie mieszkam od urodzenia. Dzieciństwo spędziłam biegając po obdrapanej i bogatej w zabytkowe kamienice ulicy Obrońców Pokoju, która obecnie wygląda o niebo lepiej, niż w czasach, gdy z rówieśnikami szukałam kolejnych niezawodnych kryjówek do zabawy w podchody. Wówczas w promieniu 800 metrów nie było podwórka, którego bym nie znała, jak własnej kieszeni. Wiedziałam, na które drzewo najszybciej się wspiąć, który dach jest na tyle stabilny, by się na nim chować, gdzie lepiej nie chodzić na jabłka i u której sąsiadki zawsze dostaniemy cukierki. Pruszków to moje miasto. Tu dorastałam, tu znalazłam przyjaciół i tu się rozwijam. W tym miejscu założyłam rodzinę i osiadłam na stałe, z przyjemnością obserwując, jak miasto z roku na rok zmienia się na lepsze.