Maciej Powikrowski

Cześć wszystkim!

Nazywam się Maciej Powikrowski. Mam 32 lata, a od 20 lat mieszkam w Komorowie. Wcześniej mieszkaliśmy w Warszawie, ale ze względu na liczną rodzinę oraz moją chorobę i lokum na pierwszym piętrze bez windy, musieliśmy znaleźć inne miejsce na ziemi.

Zdiagnozowano u mnie postępujący zanik mięśni i jest to przypadłość genetyczna. Lekarze wykryli chorobę już w pierwszym roku mojego życia. Z początku moja codzienność nie różniła się wiele od codzienności innych ludzi. Chodziłem do przedszkola integracyjnego, gdzie poznałem wiele osób z podobnymi problemami, a potem w 1995 roku zaczęła się szkoła podstawowa. Uczęszczałem do SP nr 175 w Warszawie, mieszczącej się w okolicach Parku Szczęśliwickiego. Choć nie była to szkoła integracyjna, to szczęśliwie inni uczniowie byli przyjaźnie nastawieni — pomagali wstawać z ławki, nosili ciężki plecak, asystowali na przerwach. Jednak ta sytuacja nie trwała długo, na początku czwartej klasy złamałem bowiem nogę i musiałem przejść na nauczanie indywidualne. To był punkt zwrotny w moim życiu. Po złamaniu, czyli w wieku 11-12 lat, usiadłem na wózek. Niestety, za długo miałem nogę w gipsie, by być w stanie znowu chodzić. W następstwie tego nieszczęśliwego wypadku musiałem przejść operację wydłużenia ścięgien w Szczecinie. Od tamtej pory moje życie powróciło do normy i tak trwa do dziś. Do dziś również poruszam się na wózku inwalidzkim, korzystam też z przenośnego respiratora. Jednak moje pozytywne podejście do życia pozwala mi dzielnie walczyć z przeciwnościami losu. Ogólnie nie poddaję się w żadnym aspekcie życia 🙂

Ukończyłem liceum w Komorowie, w trybie nauczania indywidualnego. Równie pozytywnie podszedłem do tematu studiów, zaczynając naukę na kierunku: stosunki międzynarodowe. Niestety, studiowałem tylko rok, ponieważ męczyły mnie dojazdy i całodzienne siedzenie na uczelni.

Obecnie sporo czasu spędzam w internecie, bo to po części moje okno na świat. Zajmuję się zaopatrzeniem do domu, tj. zakupy spożywcze oraz zamawianie różnego rodzaju wyposażenia. Ktoś czegoś potrzebuje, prosi o pomoc, a ja mu to z przyjemnością wyszukuję. Pomagam ludziom w takim stopniu, na jaki pozwala mój stan zdrowia i cieszy mnie, że mogę coś zrobić.

Ponadto bardzo lubię słuchać muzyki elektronicznej (Trance, Progressive house czy Synth pop). Swego czasu był też etap grania w gry komputerowe i konsolowe, głównie wyścigi samochodowe. Stąd też wzięło się moje zainteresowanie motoryzacją. Jednak największą pasją w tej chwili jest dla mnie modelarstwo kolejowe.

We wczesnym dzieciństwie mieszkałem w domu położonym przy torach kolejowych. Bardzo lubiłem patrzeć na przejeżdżające pociągi, zawsze liczyłem wagony. I tak to się zaczęło. Za dzieciaka przez lata bawiłem się kolejkami. Z czasem zamarzyłem o makiecie, w związku z czym byłem stałym bywalcem Muzeum Kolejnictwa. W końcu marzenie udało się spełnić. W moim ogrodzie mam teraz nawet ułożone tory do kolejki ogrodowej. Tory, domki, ludziki i inne akcesoria specjalnie sprowadzałem z Niemiec. Odwiedzałem również liczne imprezy kolejowe i parady parowozów. Kilka razy jechałem też pociągiem parowym.

Nic więc dziwnego, że jednym z moich ulubionych punktów na mapie Pruszkowa jest dworzec PKP. Bardzo lubię to miejsce, podobnie jak samo miasto, które cenię przede wszystkim za przepiękny park i ciekawą atmosferę. Nowe centrum handlowe stanowi fajną, tętniącą życiem odmianę dla miasta, chociaż wciąż za najfajniejsze w Pruszkowie uważam kino letnie, w którym bywałem już niejednokrotnie.
Kilka lat temu mój brat także zamieszkał w Pruszkowie, więc również chętnie go odwiedzam.

Prywatnie jestem spokojną i wrażliwą osobą. Lubię poznawać nowych ludzi, zarówno wirtualnie, jak i na żywo. Jeśli znajdę z kimś wspólny temat, to rozmowom nie ma końca. Swoim życiem i podejściem, chciałbym pokazać, że osoby niepełnosprawne mogą żyć normalnie i korzystać z dobrodziejstw tego świata.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!