Maciej Boenisch

Cześć, nazywam się Maciek Boenisch. W Pruszkowie na stałe dopiero od kilku lat. Ale słoiki wożę tylko jedną stację. Z Piastowa. W Pruszku zdawałem kartę pływacką, chadzałem do kina (do Kolejarza!) czy na Manhattan po buty. Pracuję w Muzeum Dulag 121. Trochę z przypadku. Jestem absolwentem filozofii. W czasie studiów robiłem różne drobne rzeczy „w kulturze” – kwerendy, bibliografie, drobne rzeczy redaktorskie. Trochę pisałem, głównie do Dwutygodnika. Trafiłem na staż do muzeum i w tym roku stuknie mi sześć lat stażu pracy w charakterze muzealnika. To mała instytucja, więc też bardzo urozmaicona praca: oprowadzanie wycieczek, prowadzenie spotkań, rozmowy ze świadkami historii, pisanie tekstów na stronę, sporo redagowania, ale też trochę pracy graficznej, plastycznej, czasem fizycznej. Wszystkiego po trochu – od wymiany żarówek po pisanie książek. Od 2 lat zajmuje się głównie historią Pruszkowa. Jestem odpowiedzialny za projekt Pruskoviana – na stronie internetowej muzeum mamy dział poświęcony dziejom miasta, fan page Pruskoviana na facebooku, organizujemy spotkania, spacery historyczne, wydaliśmy spacerownik po Pruszkowie, a ostatnio album poświęcony pruszkowskim wątkom niepodległościowym „Samorządność i Niepodległość”. Szeroko rozumianym, bo w przypadku Pruszkowa pokrywają się one z działalnością społeczną i obywatelską, więc jest właściwie ilustrowana historia miasta od otwarcia Wiedenki do końca pierwszej dekady niepodlości. W czasie pracy nad albumem okazało się zresztą, że wracam do korzeni. Pochodzę z rodziny o tradycjach kolejarskich. Mój pradziadek jeszcze przed I wojną pracował w warsztatach kolejowych, a jeden z moich praszczurów, jak się okazało, prowadził sklep Spółdzielni Pracowników Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej przy 3 maja. Niecałe 100 metrów od miejsca, gdzie dziś pracuję.
W wolnym czasie kompulsywnie: czytam, oglądam, słucham. Beletrystyka, poezja, humanistyka, nauki przyrodnicze (raczej w wersji pop), komiksy, muzyka, filmy, sztuka. Żeby odreagować godziny w fotelu łażę po mieście i okolicach. Czasem jako historyk-amator, ale też jako amator-przyrodnik. Zaczęło się w dzieciństwie od wypraw na ryby nad Utratę i Raszynkę. Na odcinku między kościołem w Pęcicach, a jazem w Tworkach znałem każdy dołek. Od kilku lat chodzę z lornetką i notesem. Bez zabijania jest znacznie przyjemniej. Kiedy przeprowadziłem się do Pruszkowa pomyślałem, że coś z tym łażeniem po pruszkowskich chaszczach warto zrobić. Akurat koledzy i koleżanki z Warszawy startowali z Wielkim Rokiem – zabawą polegającą na notowaniu gatunków ptaków zaobserwowanych w granicach miasta od 1 stycznia do 31 grudnia. Tak zrodziła się idea pruszkowskiej edycji. Cały 2017 r. eksplorowałem pruszkowskie parki, nieużytki, łąki w poszukiwaniu ptaków i relacjonowałem wszystko na facebookowym blogu. Skończyło się na ponad 110 gatunkach i grupce pruszkowskich przyrodolubów, których dzięki projektowi poznałem. Teraz dzielimy się obserwacjami na grupie, którą administruję (niestety troszkę zaniedbanej ostatnio przez inne projekty). W tym roku zacząłem archiwizować najciekawsze obserwacje na blogu „Potulik i inne chaszcze” (https://potulik.wordpress.com/). Zobaczymy co z tego wyjdzie. Tymczasem, do zobaczenia na mieście!