Maciej Basiukiewicz

Baaardzo rodowity Pruszkowiak. Mieszka w domu wybudowanym przez pradziadka w 1908 r. W archiwum rodzinnym istnieją oryginalne dokumenty, jeszcze z carskich czasów na ten dom pisane cyrylicą w starorosyjskim języku. Maciej urodził się w tym samym pokoju co jego mama (tak tak, nie w szpitalu). Trudno sobie wyobrazić bardziej rodzinne gniazdo.

Niektóre przyjaźnie z lat dziecinnych trwają do dzisiaj. Ale było i “wygnanie” od ósmego do dwudziestego drugiego roku życia w Warszawie na Bielanach-Żoliborzu. Już jako młody żonkoś wrócił na stare śmieci. I tak po dziś dzień. Jako dzieciak został zapisany przez ojca do sekcji pływackiej na Warszawskim AWF-ie. Ta przygoda pływacka rozpoczęła serię zdarzeń “okołowodnych”. Jako młodzian zrobił kurs ratownika, dzięki czemu przyplątało się i żeglarstwo. Gdzieś po drodze złapał za gitarę i gra do dziś, oczywiście piosenki żeglarskie, choć nie tylko. Ponieważ cała masa popularnych szant wywodzi się bezpośrednio z muzyki irlandzkiej, sięga wraz z zespołem do źródeł czyli do folku irlandzkiego.

Prywatnie ogromny zwierzolub, od urodzenia ze zwierzakami w domu. Cała menażeria: psy, koty, papugi i kawka, której groziła amputacja skrzydła. Kawkę nazwał przewrotnie Herbatka. I choć analogia wydaje się być oczywista, kryje się za tym historia z jego dzieciństwa, kiedy to jadąc pociągiem zaczął wykrzykiwać “herbatka, herbatka!”, a zdziwieni rodzice dopiero po chwili zorientowali się, że chodzi o stado kawek.