Krystian Radziejewski

Cześć, nazywam się Krystian Radziejewski i jestem Pruszkowiakiem całe swoje życie. Urodziłem się 29 lat temu. Jestem absolwentem „Ósemki”, „Trójki” i „Kościucha”, a Pruszków jest integralną częścią mojego życia. Tutaj za czasów dzieciństwa wraz z kumplem machaliśmy przez przedszkolne ogrodzenie do traktorzystów, próbowałem uczyć się pływać w turkusowych wodach starego basenu przy stacji PKP. Tutaj uczyłem się też strzelać u Pana Majora, pisałem maturę z rozszerzonej fizyki po humanie i pracowałem jako kościelny.

Dając siebie na przykład, pokażę Wam, ile wrażliwych informacji o sobie możemy umieścić w Sieci, niekiedy na własne życzenie.

Jestem tatą. Mam troje dzieci i jestem w nich szalenie zakochany. Spędzanie czasu z moimi latoroślami bywa wyzwaniem, ale jest dla mnie kojące i nadaje mojemu życiu cel. Już, gdy byłem małym chłopcem, uwielbiałem Gwiezdne Wojny i chyba domyślacie się, co czułem na wieść, że oczekujemy bliźniaków – syna i córki. Z najstarszą córką wiąże mnie sporo przygód, wyjazdów i wspólnych zainteresowań. Lubię wprowadzać innowacje w naszą zabawę, muzycznie hałasować, przytulać się, poznawać świat i wspólnie się wygłupiać.

Zawodowo zajmuję się cyberbezpieczeństwem. Pracuję dla dużej, międzynarodowej organizacji, a moim zadaniem jest „szukanie dziury w całym”, audyt i zarządzanie podatnościami. Podejmuję ze swoim zespołem współpracę z odbiorcami z całego świata i czasami trzeba godzić spotkania w różnych strefach czasowych. Część projektów ma jasne wymagania, zarządza się w nich procesami i naprawą podatności — błędów bezpieczeństwa. Są jednak też i takie, które sprowadzić można do rozpracowywania „łamigłówek”, analizowania zależności, przeszukiwania Internetów i testowania konkretnych punktów-dziur w systemach.

Skąd pomysł na pracę w cybersecurity? Już za czasów dzieciństwa obserwowałem, jak bracia rozkręcają pecety i z należytą czcią składają je z powrotem, patrząc czy działają. Lubiłem chodzić na pruszkowski mały Manhattan i grać w gry ze stoiska ze spiraconymi gierkami. Nierzadko podkradałem się do pokoju swojego brata, odpalałem jego peceta i grałem w środku nocy w Alladyna na DOS-ie. Z biegiem czasu sam mogłem korzystać z własnego sprzętu, dorastać wraz z dopiero raczkującym w Polsce Internetem. Historia ma swój punkt przełomowy w momencie, gdy studiując bezpieczeństwo wewnętrzne na UW, pracowałem jako tester oprogramowania i uczyłem się programować własne testy. Dwa bieguny zbiegły się, a ja obroniłem pracę magisterską na Uniwersytecie Warszawskim i w 2016 roku zostałem laureatem Konkursu na najlepszą pracę dyplomową Szefa ABW. O czym pisałem? O cyberbezpieczeństwie w administracji rządowej RP i o tym jakie skutki mógłby mieć cyberatak na miniony Szczyt NATO w Warszawie. Programując testy, szukałem też dziur w naszym systemie, a jakiś czas później na dobre wszedłem w branżę i szybko stała się ona moją pasją.

Lubię dużo rzeczy i to chyba mój główny „problem”. Często łapię jakąś zajawkę i próbuję rozmaitych hobby. Serio, chętnie opowiedziałbym o wszystkich swoich zainteresowaniach, jak choćby o skrzypcach, na których kiedyś grałem, jednak skupię się na tych obecnie najważniejszych dla mnie pasjach.

Harcerstwo. Ta, trwająca już kilkanaście lat przygoda, ciągle ma ogromny wpływ na moje życie. Wszystko zaczęło się w szczepie im. Ignacego Jana Paderewskiego w Iskierkach pod opieką Druhny Basi. Z czasem sam miałem przywilej uzyskać pewien wpływ na kształtowanie się pruszkowskiej młodzieży, prowadząc tę samą drużynę i wspierając szczep oraz pruszkowski hufiec. Zapach ogniska, gwiazdy, ludzie, ideały. Służba, braterstwo, przyjaźń. Przygoda i wyczyn. Przełamywanie swoich barier, wiedza. W tym wszystkim jest coś magicznego.

Dziś jestem podharcmistrzem i realizuję się, pełniąc służbę w Głównej Kwaterze ZHP jako Szef Inspektoratu Drużyn Obronnych przy Wydziale Wsparcia Specjalnościowego. Niezależnie od tego, czym zajmuję się w harcerstwie, wierzę, że kontynuuję dziedzictwo, które pozostawiła po sobie moja Ciocia-Babcia. Nazywała się Maria Jędrzejewska, ps. „Irena”. Była Powstańcem Powstania Warszawskiego z obwodu AK „Obroża”, sanitariuszką, łączniczką, skarbnikiem AK, drużynową w Pruszkowie. Brała udział w walkach na Starym Mieście w Godzinę W. Mimo że spotkałem ją prawdopodobnie tylko raz, jest dla mnie kimś bardzo ważnym.

Uwielbiam łazić po górach, szczególnie Tatrach. Zawsze chciałem zobaczyć góry, które widziałem na niektórych obrazach swojego najstarszego Brata. Brałem udział w harcerskich kursach turystyki wysokogórskiej, także zimą i zaraziłem się wspinaczką. Zresztą sam bardzo lubię zarażać innych łażeniem po górach, o czym moja najstarsza córka i pewien barierołamacz coś wiedzą 😉.
Przez ostatnie parę lat czerpię też dużą przyjemność z uprawy roślin. Może nie taką, jak jeden z moich braci, który chętnie posadziłby coś na Marsie, ale zdecydowanie mam to hobby po mojej Mamie. Z balkonu tworzę swój mały, zielony ogrodowy azyl. Uprawiam tam zioła do włoskich potraw, ziemniaki i kwiaty. W ogóle, dzięki Tacie, temat Włoch… Allora, c’è un’altra, lunga storia.

Pasjonuje mnie Airsoft. Stworzyliśmy w liceum team, Silent Death Company, jeździliśmy na zloty, strzelaliśmy się w okolicznych lasach i chłonęliśmy ten sport. Nie mam na niego tyle czasu co kiedyś, jednak wciąż jest dla mnie istotną częścią życia i narzędziem w harcerstwie. Warto też dodać, że ograniczony budżet na szpej popchnął mnie w stronę szycia sobie sprzętu samemu i sprawdza się to do dziś. Pasjonuje mnie też astronomia. Z zapartym tchem oglądałem Jowisza z jego księżycami i Saturna z jego pierścieniami przez teleskop Brata. Śledziłem z dreszczem emocji postępy misji Rosetta czy New Horizons. Z zainteresowaniem obserwuję wyścig na Księżyc i Marsa, a razem z córką oglądamy wieczorami przeloty Starlinków. To jej pokolenie będzie chodzić po Marsie i bardzo mnie ta wizja ekscytuje.

Dziękuję Zespołowi Pruszkowiaka za udział w projekcie. Każdy z nas, Pruszkowiaków, dokłada od siebie cegiełkę, czyniąc to miasto bardziej kolorowym, niepowtarzalnym i pełnym ludzi z pasją.

#stuntsabers #czasnaspecjalności #hufiecpruszkow #obronna #harcerzewgorach

ZDJĘCIE ZROBIONE W RAMACH WYSTAWY w CH NOWA STACJA