Klaudia Zielińska vel. Claudett

Mam 26 lat i jestem rodowitą pruszkowianką, ponieważ stąd pochodzą moi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie. Pruszków to miasto, z którym jestem silnie związana, nie tylko dlatego, że mieszkam tu całe życie, ale też dlatego, że prężnie działam w nim na co dzień. Przez wszystkie te lata miasto bardzo mocno się jednak zmieniło. Pamiętam z dzieciństwa piękny widok z moich okien. Wtedy otaczała mnie przyroda i pola, gdzie często spacerowałam z mamą, a później z koleżankami. Niestety ten czas minął, a większość dzikich zakątków tego miasta zastąpiły asfaltowe ulice, chodniki z kostki i kolejne osiedla. Równie miło wspominam doły, w miejscu dzisiejszego Parku Żwirowisko — latem często bawiłam się tam w podchody, a zimą wraz z rówieśnikami zjeżdżaliśmy na sankach. Obecnie bardziej wolę jednak Park Potulickich, który mam wrażenie, pozostał jednym z nielicznych miejsc, w którym dominuje jeszcze dzika przyroda.

W Pruszkowie rozpoczęłam również swoją edukację. Najpierw było przedszkole nr 9, następnie zerówka w Szkole Podstawowej nr 2, a kolejny etap to gimnazjum przy kościele Św. Józefa. W tym też okresie zainteresowałam się sztuką. Uczęszczałam na zajęcia plastyczne do MDK w parku Sokoła i to właśnie te zajęcia odkryły we mnie duszę artystyczną. Po ukończeniu gimnazjum poszłam do Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kilińskiego w Warszawie na Żoliborzu, gdzie wybrałam klasę o profilu plastycznym. Po maturze chciałam kontynuować naukę w tym kierunku, więc postanowiłam zdawać na Wydział Wzornictwa w warszawskiej ASP. Niestety nie dostałam się, ale to nie przekreśliło mojej pasji.

Postanowiłam jednak znaleźć zawód, w którym odnalazłabym się jako dusza artystyczna, a jednocześnie taki, który pozwoliłby mi się utrzymać. I udało się, z czego jestem bardzo zadowolona. Zdałam egzamin do Policealnej Szkoły Medycznej nr 3 im. dr A. Krocina w Warszawie na kierunek technik dentystyczny. W trakcie dwuipółletniego okresu nauki miałam praktyki z protetyki, ceramiki i ortodoncji. Na zajęciach praktycznych była nie tylko rzeźba zębów w wosku, ale także rysunek, więc nic dziwnego, że zainteresował mnie ten zawód. Najbardziej odnalazłam się w ortodoncji z naciskiem na wykonywanie aparatów. Pracuję w pracowni, która się tym zajmuje. Tu mogę poszaleć swoją wyobraźnią, ponieważ pacjenci mają wymagania co do wykonania płytki. W tym zawodzie liczy się precyzja, cierpliwość i nie ukrywam talent artystyczny.

Myślicie pewnie, że skoro drzemie we mnie artystyczna dusza, to wyłącznie sztuka wypełnia moją codzienność, ale muszę Was zaskoczyć. A może i nie. Od dziecka interesowałam się również samochodami. Już jako mała dziewczynka lubiłam bawić się autami, potrafiłam bez problemu rozróżnić poszczególne marki, a z czasem zaczęłam również pomagać tacie przy naprawach. Wrodzona miłość do sztuki i motoryzacji sprowokowała mnie do kreatywności, która pozwoliła połączyć te dwie pasje, a niewinne działania o tematyce samochodowej przerodziły się w chęć dzielenia się tym z innymi. Poprzez malowanie wyrażam siebie, jednocześnie chciałabym pokazać, że samochód czy motocykl to nie są wyłącznie pojazdy przeznaczone do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Można wykrzesać z nich piękno.

Ostateczny kształt mojej działalności twórczej osiągnęłam we współpracy z Salonem Pruszkowskim. Podwarszawski salon, jak wiele artystycznych pracowni, działa w zaciszu stolicy, ale realizuje ambitną, wielką sztukę. Nacisk na niepowtarzalność i indywidualność przyciągnęły moje ambicje właśnie tu. Należę do tej Grupy od wielu lat. Salon jako mój twórczy dom wzmacniał się i przeistaczał z każdym rokiem, obecnie działa w kilku formach i współpracuje z Galerią Nowa Stacja. Poszczycę się też moim niemałym wkładem w ten rozwój i doskonałość twórczą. Założycielem jest znana i ceniona artystka malarz-grafik Alina Dorada Krawczyk. Salon prężnie działa od dwudziestu lat, skupiając wokół siebie wspaniałych artystów o różnorodnej wrażliwości artystycznej, dzięki czemu klimat tego miejsca jest tym bardziej niezwykły. W dzisiejszych czasach trudno o jedność, a tu tworzy się prawdziwie artystyczną rodzinę. Jeżeli sztuka i piękno są w nas, to jest to nasz drugi dom. Na chwilę obecną możemy się pochwalić szeregiem wystaw w kraju, jak i za granicą. Przytupuję razem z artystami, aby zakończyła się pandemia, gdyż mamy już sprecyzowane ambitne plany wystaw, nowatorskich działań i eksplozję wrażeń.

Ten ogólny opis utożsamia mnie z Salonem i rzuca wierne odbicie również mojego twórczego zaangażowania. Dużo za mną a jeszcze wiele niespodzianek przede mną. Na razie wolny czas spędzam, tworząc projekty na kolejne obrazy, ponieważ pandemia nie sprzyja licznym spotkaniom z przyjaciółmi ani zlotom motoryzacyjnym, które do niedawna sprawiały mi najwięcej frajdy. Liczę jednak na to, że szybko wrócimy do normalności i do zajęć, których najbardziej nam wszystkim brakuje.