Katarzyna Werkowicz

Urodziłam się jako druga z czwórki rodzeństwa w styczniu 1990 r. w szpitalu na Wrzesinie. Z Pruszkowem łączy mnie wiele. Tutaj chodziłam do Szkoły Podstawowej nr 2, niegdyś jeszcze im. Urcho Kalevi Kekkonena, oraz do Gimnazjum nr 4 im. Jana Pawła II. Skończyłam również szkołę muzyczną, ucząc się gry na skrzypcach i maszerowałam w harcerskim mundurku na zbiórki. Przez kolejne lata czerpałam garściami z przeróżnych aktywności, które były w mieście. Trenowałam hokej na rolkach, tańczyłam ruedę, byłam częścią wspólnoty „Ruch Światło-Życie” przy parafii św. Józefa, a nawet miałam okazję postawić kilka tanecznych kroków w Zespole Tańca Ludowego „Pruszkowiacy”.

Moje ulubione miejsce w Pruszkowie to targ. Kiedy kupuję owoce i warzywa, rozmawiając co tydzień z tymi samymi sprzedawcami, czuję, że jestem częścią społeczności. Ten kawałek lokalnego folkloru jest miejscem, gdzie wreszcie spośród 60 tys. mieszkańców widzi się znajome twarze, kogoś, do kogo można się uśmiechnąć i porozmawiać.

Pasja do wyzwań, uczenia się nowych rzeczy i poznawania ludzi towarzyszy mi do dziś. Jakiś czas temu odkryłam w Pruszkowie szkołę akrobatyki powietrznej, gdzie od około roku realizuję moje dawne marzenie, ucząc się akrobacji na szarfie. W wolnym czasie wpadam na pruszkowski skatepark szlifować triki na deskorolce albo szukam większych przestrzeni, gdzie wieczorami mogę wziąć głęboki oddech, tańcząc na rolkach.

Pośród wszystkich zainteresowań pasją, która towarzyszy mi od lat, jest swing – Lindy Hop, taniec, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Pamiętam, kiedy zobaczyłam na Facebooku krótki filmik z kursów organizowanych przez jedną z warszawskich szkół tańca. Od razu poczułam, że to jest coś dla mnie – chwyciłam za telefon i zapisałam się na zajęcia. Potem były warsztaty, wyjazdy na zagraniczne festiwale, no i łowy w pruszkowskich second-handach na sukienkowe perełki w klimacie lat czterdziestych. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez tańca, muzyki i potańcówek w stylu retro.

Czym zajmuje się zawodowo? Jestem absolwentką fizjoterapii na AWF w Warszawie. Po skończeniu studiów czułam jednak pewien niedosyt, który popchnął mnie do rozpoczęcia drugiego kierunku, a mianowicie filozofii. Dzięki niej zaczęłam swój romans z dydaktyką. Aktualnie jestem nauczycielką etyki w szkole Montessori w Warszawie.

Inną częścią mojego życia, o której nigdy za wiele nie mówiłam, a którą dzięki wsparciu i namowie przyjaciół postanowiłam wydobyć na światło dzienne, jest poezja. Od 3 lat w przestrzeni social mediów dzielę się swoją twórczością. Każdy z publikowanych utworów jest przeze mnie własnoręcznie napisany na starej maszynie do pisania, którą dostałam od mojej babci, również pruszkowianki. Część moich wierszy można także znaleźć na miejskich muralach.

Wszystkim czytającym ten tekst chciałabym życzyć odwagi do realizacji być może dawno porzuconych marzeń i pasji. Sama wiem, że wielu z tych rzeczy, o których piszę, nie zrobiłabym, gdyby nie zachęta i wsparcie ludzi, których spotkałam na swojej drodze.