Joanna Diehl

Mieszkam w Pruszkowie mniej więcej od wczesnych lat szkolnych. Urodziłam się na warszawskim Targówku, ale ze względu na firmę taty, którą prowadził właśnie w Pruszkowie, rodzice zdecydowali się na przeprowadzkę.
Mimo że mieszkałam w tym mieście, to swoje dzieciństwo oraz czas nastoletni bardziej utożsamiałam z Komorowem, bo tam też ukończyłam szkołę podstawową oraz gimnazjum. Do dziś mam sentyment do Komorowa, uwielbiam po nim spacerować. Z kolei w Pruszkowie najbliższe jest mi osiedle B. Prusa, na którym mieszkam do dziś.

Byłam zawsze dość ambitnym dzieckiem, uwielbiałam, gdy coś się działo i nie cierpiałam się nudzić. Dobrze się uczyłam, byłam też wrażliwa i niekoniecznie pewna siebie. Starałam się także aktywnie spędzać czas po szkole. Kochani rodzice wozili mnie na przeróżne lekcje dodatkowe, aż w końcu trafiłam na lekcje tańca towarzyskiego. I tak mi zostało przez kolejne 15 lat. Taniec wypełniał większość mojego życia po szkole. Najpierw trenowałam w pruszkowskich klubach, później przeniosłam się do tych warszawskich, gdzie pod okiem wspaniałych trenerów zdobyłam najwyższą klasę taneczną „S” w stylu standardowym.

W międzyczasie zdążyłam ukończyć jedno z warszawskich LO oraz studia. Jestem w wykształcenia socjologiem oraz psychopedagogiem kreatywności. Naturalna miłość i otwartość do ludzi oraz taniec, popchnęły mnie w kierunku założenia własnego studia tańca i ruchu. I tak zaraz po odebraniu dyplomu, stałam się młodym przedsiębiorcą. Niebawem mija 6 lat od założenia mojego „Pogodna Studio” w Pruszkowie.

Czuję się obywatelką świata, uwielbiam podróżować, uwielbiam przemieszczać się i czerpać inspiracje z otaczającego mnie świata oraz ludzi, których spotykam na mojej drodze. Sama jeszcze szukam swojego miejsca na ziemi. Dziś jest to Pruszków, ale może kiedyś będzie to moja ukochana Hiszpania? Jestem otwarta na to, co przyniesie mi życie. Hiszpania oraz jej kultura jest bliska mojemu sercu od wielu lat, a do Hiszpanii przyjeżdżam, kiedy tylko mam taką okazję. Melodyjność języka jest niczym balsam na moją duszę, a temperament Hiszpanów, ich pozytywne nastawienie do życia oraz radość, uzależniają. Uzależniły i mnie.

W wolnym czasie uwielbiam czytać oraz kupować książki. Jestem zdeklarowanym „książkoholikiem” z pokaźną biblioteczką. Poza tym kocham zwierzęta. Odkąd sięgam pamięcią, byłam bardzo wyczulona na ich los. Swego czasu marzyłam nawet o byciu weterynarzem, jednak zapewne przez taniec, zgubiłam gdzieś po drodze tę ideę. Dziś za to spełniam się, jako psia mama i jestem absolutnie zakochana w moim psim przyjacielu.

Za co lubię Pruszków? Za jego energię, za to, że wciąż się zmienia i rozwija. Mniej więcej od 6 lat lepiej go poznaję, ponieważ wcześniej był dla mnie raczej „sypialnią”. Dziś czuję, że to miasto ma naprawdę duży potencjał i przede wszystkim wspaniałych mieszkańców.
Mam to szczęście, że w ramach mojej działalności, na co dzień spotykam się z pruszkowiakami i w dużej mierze są to kobiety. Naprawdę, wierzę, że przyciągam do swojego studia niesamowitych i pozytywnych ludzi, których historie są dla mnie codzienną inspiracją. Moim zawodowym celem i misją jednocześnie, jest rozweselenie codzienności ludzi dokoła i nauczenie ich troski o siebie, zarówno w wymiarze fizycznym, jak i psychicznym. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu udaje mi się zrealizować mój chytry plan.

A jaka jestem prywatnie? W miarę upływu czasu robię się coraz bardziej wymagająca wobec siebie i wobec otoczenia. Uważam się też na osobę empatyczną i pogodnie nastawioną do życia. Jestem przedsiębiorcza i zaradna, ale to akurat odziedziczyłam po rodzicach. Rodzina i przyjaciele są dla mnie bardzo ważni, są moją codzienną siłą.
Ci, którzy mnie znają, zgodnie twierdzą, że uśmiech to mój znak rozpoznawczy, tym bardziej więc surowa stylistyka sesji „Pruszkowiak” jest dla mnie ogromnym wyzwaniem.