Jakub Zieliński

Cześć mam na imię Kuba. Nie uwzględniającej krótkiej przerwy, do urodzenia mieszkam w Pruszkowie – w mieście, z którym wiąże się historia mojego życia. To tutaj się wychowałem, tutaj uczyłem się i stawiałem pierwsze sportowe kroki.

Zanim jednak przejdę do clou, podzielę się z Wami kilkoma faktami. Swoją edukację rozpocząłem w Szkole Podstawowej nr 6, mieszczącej się przy ul. Lipowej, gdzie tak naprawdę zaczęła się moja przyjaźń ze sportem, a dokładniej z pływaniem. Uczęszczałem do klasy sportowej o profilu pływackim, więc dzień zaczynałem treningiem o godzinie 8:00. Chodziłem wówczas na nasz Miejski Basen Kapry, na którym wraz z rówieśnikami uczyłem się pływać. Basen pokazał mi, co to dyscyplina i ciężka praca. W tamtym okresie startowałem już w zawodach i mistrzostwach, zdobywając kolejne medale, więc tak po prawdzie, szło mi nawet całkiem nieźle. Później nadszedł w moim życiu taki moment, kiedy zamieniłem pływaniem na zupełnie inną dyscyplinę sportową. Pochłonęłam mnie bowiem akrobatyka, która obecna jest w mojej codzienności do dzisiaj.

A jak się zaczęła ta przygoda? Z pozoru niewinnie. Gdy miałem 9 lat na prośbę wujka, mój tata zaprowadził mnie na halę sportową do SP nr 2, gdzie akurat odbywał się trening sekcji sportowej akrobatyki pod okiem wieloletniego trenera Grzegorza Napiórkowskiego. To wtedy wciągnąłem się w cały ten piękny i widowiskowy, ale niezwykle wymagający sport. Zacząłem trenować wyczynowo, a potem naturalną koleją rzeczy startowałem w zawodach, początkowo wyłącznie okręgowych. Nie ukrywam, że to był bardzo trudny i mocno angażujący okres w moim życiu. Uczyłem się wówczas w Gimnazjum nr 4, gdzie dodatkowo trenowałem lekkoatletykę, dokładnie skok wzwyż. Niestety, ze względu na nadmierną ilość sportu, a co za tym idzie rosnący deficyt czasowy, musiałem zrezygnować z lekkoatletyki na rzecz akrobatyki i przeniosłem się do Gimnazjum nr 3.

Po tysiącach godzin spędzonych na salach treningowych zaczęliśmy wraz z moim partnerem sportowym, Pawłem, startować w zawodach krajowych oraz w turniejach międzynarodowych, na których odnosiliśmy coraz to większe sukcesy, nieraz stając na podium. Tytuł Wicemistrza Polski zdobyliśmy w 2013 roku w Chorzowie, później jeszcze wielokrotnie zdobywaliśmy czołowe miejsca w Mistrzostwach Polski Seniorów.

Po latach wyrzeczeń i morderczych treningów sam zostałem trenerem akrobatyki. Aktualnie prowadzę szkołę sportową na terenie Pruszkowa, między innymi w naszym lokalnym centrum kultury i sportu. Kultywuję wartości i lekcje, jakich nauczył mnie ten sport, i to samo staram się przekazywać moim podopiecznym. Na co dzień jeżdżę po przedszkolach, szkołach i obiektach sportowych, w których trenuję dzieciaki w wieku przedszkolnym i szkolnym.

Moje życie to Pruszków – zarówno przeszłość, jak i przyszłość. Tutaj planuję realizować kolejne cele prywatne oraz zawodowe, w tym między innymi rozwijać szkolę, przekazując sportową zajawkę kolejnym pokoleniom. A ponieważ nie przywykłem do jednostajności, znalazłem kolejną pasję, która sprawia mi wcale nie mniej frajdy. Jakiś czas temu zafascynowałem się bowiem wspinaczką. To sport bardzo ekscytujący i równie wymagający, jak inne dyscypliny. Sport, który osobiście bardzo szanuję i którego nie omieszkam polecić każdemu młodemu sportowcom. W moim przypadku nie zakończyło się jednak wyłącznie na treningach dla lepszego samopoczucia. Pasję przekułem w zawód. Aktualnie prowadzę pruszkowską ściankę wspinaczkową i odpowiadam za jej sprawne funkcjonowanie. Cieszę się, że nasze miasto nie zapomniało o aktywnościach fizycznych i nie tylko sprzyja uprawianiu sportu, ale przede wszystkim wspiera zarówno samych zawodników, jak i kluby sportowe niezależnie od dyscypliny.

ZDJĘCIE ZROBIONE W RAMACH WYSTAWY w CH NOWA STACJA