Dariusz Łapiński

Prywatnie jestem mężem wspaniałej żony i ojcem trójki dzieci. Zawodowo artystą-muzykiem. W roli dyrygenta, kompozytora, aranżera lub producenta (niekiedy wszystko naraz) angażuję się w rozmaite projekty artystyczne. Głównie koncerty różnego rodzaju, produkcje telewizyjne oraz wydarzenia multimedialne, dzięki czemu miałem okazję pracować z plejadą najwybitniejszych polskich artystów. Nie rezygnuję przy tym z kameralnych występów, do których mam szczególny sentyment ze względu na możliwość budowania bliskiej relacji z publicznością. Ważne jest dla mnie tworzenie programów w języku polskim. Choć uważam go za narzędzie bardzo trudne, to jednak dające wiele satysfakcji, szczególnie wprawnemu fechtmistrzowi słowa. Z tego przekonania płynie moje wielkie zamiłowanie do twórczości rodzimych poetów i pisarzy. Przykładem koncertu łączącego wszystkie te elementy był „Wszystko Jest Poezja” z 2015 roku, nad którym sprawowałem kierownictwo muzyczne. Ogromny rozmach realizacyjny i wizualny kontrastował z osobistymi interpretacjami tekstów Edwarda Stachury w wykonaniu znanych polskich artystów. Wydarzenie zostało docenione przez branżę na arenie międzynarodowej – zdobyło I Nagrodę na 6th Global Event Awards „Eventex” w kategorii BEST CONCERT 2015.

Jako ciekawostkę dodam, że wśród moich fundamentalnych zawodowych dokonań, znalazło się kilka nietuzinkowych, acz barwnych, artystycznych epizodów. Między innymi z okazji 60-lecia Federacji Folklorystycznej Japonii, skomponowałem poloneza, którego na stadionie w Kobe wykonało jednocześnie 2500 Japończyków (lipiec 2016 r.).
Do cennych wyróżnień zaliczam Srebrny Medal „100-lecia Odnowienia Tradycji Politechniki Warszawskiej” nadany mi przez Rektora Politechniki Warszawskiej.
W wypełnionej pracą rzeczywistości jest również miejsce na hobby, przy którym mogę spędzać czas z rodziną. To gra planszowa „Talizman Magia i Miecz”. I tutaj artystyczny feblik daje o sobie znać – stworzyłem już kilka dodatków autorskich, które z biegiem czasu przeszły próbę ognia ogólnopolskiej społeczności fanów gry.

Z Pruszkowem związałem się dekadę temu, gdy z żoną zakładaliśmy rodzinę i szukaliśmy swojego miejsca na Ziemi. Ponieważ ona pracuje w zespole „Mazowsze” i przez większość życia mieszkała w Otrębusach, ja zaś miałem silne związki z Warszawą, Pruszków wydawał się być znakomitym rozwiązaniem. I to się potwierdziło. Nasze pierwsze pruszkowskie mieszkanie mieściło się w bloku przy ulicy Kopernika. Kupując je, nie znaliśmy miasta, nie wiedzieliśmy nawet o istnieniu parku Potulickich. Odkryłem ten park, dopiero gdy przygotowując mieszkanie do remontu, wybrałem się na spacer po okolicy. I wpadłem po uszy. Do dziś uwielbiam to miejsce i nie przypominam sobie przechadzki, z której wróciłbym bez chociażby jednego zdjęcia. Od tamtych dni wiele się zmieniło. Poznaliśmy historyczną stronę Pruszkowa, moja żona kolekcjonuje nawet książki związane z tą tematyką i myślę, że sprawdziłaby się w roli przewodnika oprowadzającego po mieście. W Pruszkowie od razu poczułem się, jak w domu. Ujmuje mnie jego swoista kompaktowość – rozbudowana infrastruktura otulona płaszczem spokojnego i cichego miasta.
Co więcej, to właśnie z Pruszkowem wiążą się moje największe osiągnięcia, bo z natury rzeczy pracuję głównie w domu. Miasto mnie inspiruje i pozwala odpocząć. Wymieniając tylko wybrane przykłady z 2018 roku – tutaj pisałem aranżacje na ostatnią płytę Kasi Stankiewicz&Varius Manx pt. „Ent”; tworzyłem opracowania do projektu „Carlos Gardel Pieśń Tanga” saksofonistki Aliny Mleczko, a także produkowałem płytę „Conrad Inspiruje Młodych”, która została „płytą tygodnia” radiowej Trójki. Dotychczas nie udało mi się jednak zagrać w Pruszkowie, czego trochę żałuję. Próbowałem kilka razy, ale były to albo projekty zbyt duże na możliwości miasta, albo zbyt małe, jak na jego potrzeby. Nie zaprzestaję jednak prób, bo wiem, że mogę coś dobrego zaoferować swemu miastu.