Agata Gałka

Agata Gałka. Lat 28. 100% made in Pruszków, choć moje życiowe ścieżki zataczały wielkie kręgi po mapie. Pierwszy raz opuściłam Pruszków w wieku 16 lat, kiedy to rozpoczęłam naukę w Technikum Hodowli Koni w Wolborzu. Ci, którzy mówią, że najlepsze lata swojego życia spędza się na studiach, zapewne nigdy nie poczuli tej cudownej atmosfery, jaka panuje w tym małym miasteczku. To były najpiękniejsze 4 lata mojego życia. Wtedy również zrodziło się moje marzenie o posiadaniu gospodarstwa agroturystycznego.

Kolejne samodzielne kroki stawiałam we Wrocławiu, gdzie rozpoczęłam studia rolnicze na Uniwersytecie Przyrodniczym, co miało przyczynić się do spełnienia mojego marzenia. Jednak mój wybitnie humanistyczny mózg na którychś z ćwiczeń z mikrobiologii zapytał mnie: “Gała… co ty tu robisz?”. Mózg jest ważny. Posłuchałam go, spakowałam się i skończyłam przygodę ze studiami i wróciłam do Pruszkowa. Nie żałuję. Tu jest mój dom, moja rodzina i przyjaciele, którzy nie opuścili mnie, mimo dzielącej nas przez długi czas odległości. Tutaj również odkryłam swoje nowe pasje. Jedną z nich jest… koreański pop. Jakkolwiek głupio to nie brzmi, nie wstydzę się tego, czego dowodem może być koszulka z logo jednego z moich ulubionych zespołów, którą specjalnie wybrałam do zdjęcia. Dzięki kpopowi, który pokazała mi moja młodsza siostra, poznałam wspaniałe dziewczyny z całej Polski, z którymi rozmawiam o wszystkim i o niczym. Spotykamy się tak często, jak tylko możemy, planujemy nawet wspólnego Sylwestra.

Moją kolejną pasją jest wolontariat. Co prawda wcześniej byłam już wolontariuszką na zawodach jeździeckich, jednak to w Pruszkowie oddałam się temu w całości. 4 lata temu zostałam wolontariuszką Pruszkowskiego Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt. Zaczęło się od zwykłego wyprowadzania psów na spacer, później zostałam członkiem PSnRZ. Wciągnęłam się w to tak bardzo, że aktualnie zajmuję miejsce w zarządzie. Cały swój wolny czas staram się poświęcić naszym podopiecznym, co jednak nie jest łatwe przy regularnej pracy. Dyżury na Punkcie traktuję jako odskocznie od codzienności. Mogę wtedy wygłaskać wszystkie psie mordki i dać im choć trochę swojej miłości, choć wiem, że najlepiej by się czuły, gdyby miały swojego człowieka na zawsze.

Na zdjęciu pozują Cyryl i Łatek, tęczowa para nierozłącznych przyjaciół. Jedni z tych z najdłuższym stażem na punkcie. Ciężko jest znaleźć dom dla dwóch dość sporych psów, ale nie jest to niemożliwe. Jednak chłopaki czekają już bardzo długo. Mam nadzieję, że niebawem, być może dzięki temu zdjęciu, los się do nich uśmiechnie i znajdą szczęście w domu, który da im sto procent swojej miłości.

Co robić, gdy spotkamy psa samotnie biegającego się po mieście? Najpierw sprawdzamy, czy nie ma przywieszonej do obroży adresatki, która pomoże ustalić właściciela. Jeśli nie, dzwonimy na straż miejską 986 i prosimy o przyjazd ekopatrolu. Punkt Adopcyjny przyjmuje tylko psiaki przywiezione przez straż miejską. Z kolei znalezione koty należy zgłaszać telefonicznie lub przez fanpage PSnRZ, ponieważ straż miejska zajmuje się jedynie kotami, które uległy wypadkom komunikacyjnym.