Adrian Zwoliński

Nazywam się Adrian, Adrian Zwoliński i zajmuję się czarną magią. Do czarnoksięstwa jeszcze wrócimy, najpierw Pruszków.

Na pytanie ,,Czemu Pruszków?”, odpowiadam: to miasto ma wszystko. Z jednej strony energia Warszawy, z drugiej zieleń podwarszawskich gmin. Sam Pruszków to wspaniały, małomiasteczkowy mix tajemnicy, spokoju, przejścia między wymiarami lat 90. i XXI wieku. Weźmy mostek nad Utratą, nieopodal Czarnej Drogi, gdzie niepokojący zapach wilgoci unosi się nad ginącą w ciemnościach plątaniną rur. Przecież to obrazek żywcem wyjęty z ,,To” Kinga. A ponad 100-letni pałac przy Broniewskiego, wyglądający jak dom rodziny Addamsów? A Park Potulickich pełen dzikich zakamarków? Pruszków jest bardzo klimatyczny. Kilka minut od nowoczesnej Nowej Stacji dzielnie trzymają się urocze artefakty kapitalizmu — sklepiki z wystawami, które pewnie pamiętają jeszcze reformę Balcerowicza. Nic nie poradzę, że lubię jeździć na rowerze po parzniewskich rubieżach Pruszkowa, gdzie otwarte pola spotykają zamknięte osiedla, patrzeć na pędzące pociągi i nucić pod nosem Rolling Stonesów. Pruszków ewoluował z miasteczka cierpliwie znoszącego przydomek ,,sypialni Warszawy” i reputację polskiej stolicy mafii w nabierające osobowości miasto, napędzane energią Pruszkowiaków – i tych przyjezdnych, jak ja i tych od zawsze. Ludzie chcą, żeby Pruszków dalej nabierał charakteru, widziałem to np.: po pozytywnym zainteresowaniu, które wzbudził mój wniosek złożony do Rady Miasta o nadanie ulicy albo skwerowi imienia Luke’a Skywalkera. Mała rzecz, a dodaje kolorytu.

Wracając do mnie, jestem prawnikiem (a właściwie adwokatem) i doktorantem nauk ekonomicznych. Zawodowo zajmuję się rynkiem finansowym, a naukowo też makroekonomią i ekonomią rozwoju. ,,Matko, czarna magia” – to najczęściej słyszę, kiedy ktoś dowiaduje się o moich pasjach. ,,To tylko jakieś wykresy, dane, paragrafy, nudy”. Nic bardziej mylnego! Ekonomia to wspaniała opowieść o naszym życiu.

Jak to się stało, że bagnista wyspa Singapur w kilkadziesiąt lat zmieniła się w ultranowoczesną gospodarkę, a niektóre państwa, pomimo na oko sprzyjających warunków, wciąż pozostają ubogie? Co sprawia, że kraj upada, pogrążając się w ekonomicznym chaosie? Czy wzrost gospodarczy czyni ludzi szczęśliwymi? Fajnie jest mówić, że się rozwijamy, ale jak mierzyć ten rozwój? Jakie są długofalowe skutki kryzysów, takich jak finansowy z 2007 albo obecny, wywołany, pandemią? Jaką rolę w rozwoju pełni system bankowy? Pytania, o bogactwo, pracę, o oszczędności i kredyty, o rozwój, o szczęście i wiele innych dotyczą tak rodziny z Kairu, jak i tej pruszkowskiej. Przecież to nasze codzienne życie – o tym opowiada ekonomia, to stara się ująć prawo.

Moje zainteresowania też przeplatają się wzajemnie. Przykładowo, lubię podróżować z plecakiem, szczególnie do państw rozwijających się i mojej ukochanej Azji – fascynują i bezdroża Borneo i chaos wielkich chińskich miast. Ciekawi mnie sztuka i religia, zwłaszcza Afryki, Azji, Ameryki Południowej. I tak się składa, że to właśnie ekonomia państw rozwijających się lub rozwiniętych, ale przechodzących turbulencje jest dla mnie szczególnie fascynująca. Nie tylko ta z wykresów i danych, ale też widziana na rubieżach najstarszej dżungli świata, czy w zaułkach ateńskiej dzielnicy anarchistów.

Jeśli chodzi o inne zainteresowania, jestem typowym nerdem w kwestii fantasy i science-fiction z RPG, planszówkami, grami, książkami i komiksami włącznie. Lubię i operę i bluesa i rock. Niestrudzenie uczę się chińskiego, który uważam za prostszy od hiszpańskiego. Działam popularnonaukowo, startuję z (mam nadzieję udanym) blogiem na temat ekonomii i gospodarki, a w przerwach między pasjami, hobby, a życiem towarzysko-rodzinnym, staram się skończyć swoją pierwszą powieść political-fiction.

Dwa razy przyszło mi decydować o tym, czy zamieszkać w Pruszkowie. Pochodzę z Gminy Nadarzyn. Pierwsza decyzja była bardziej z rozsądku niż miłości – chodziło o łatwiejszy dojazd na studia. Druga, kiedy w grę wchodził Pruszków lub Warszawa, była już i rozważna i romantyczna. Może nowe logo miasta nie jest najszczęśliwsze, ale hasło ,,poznasz-polubisz” to sama prawda. Tu mam swoje ulubione miejsca, przyjaciół i niepowtarzalny klimat. A Warszawa? Warszawa jest pod ręką.

Do zobaczenia, gdzieś na pruszkowskich trasach. Niech Moc będzie z Wami 🙂