Adrian Suliński

Cześć, jestem Adrian, mam 32 lata i jestem urodzonym optymistą. Niech Was nie zmyli wizerunek niegrzecznego chłopca, bo mimo licznych tatuaży, niesztampowej fryzury czy umiłowania do jazdy na motocyklu, jestem spokojnym człowiekiem. Uwielbiam naturę i zwierzęta, z czego wynikają niektóre moje życiowe decyzje, jak przejście na wegetarianizm, czy wybór wsi na miejsce do życia. Urodziłem się w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie, jednak całe życie związany byłem z Pruszkowem, gdzie, nawiasem mówiąc, zaczęła się moja przygoda z koszykówką.

Pierwsze kroki w tym sporcie stawiałem w klubie MOS Pruszków i to tutaj przeszedłem wszystkie kategorie młodzieżowe, zanim zacząłem trenować w drużynie Znicza Basket i grać w pierwszej lidze. Barwy tego klubu reprezentowałem od 2007 do 2013 roku, następnie wywiało mnie do Stargardu Szczecińskiego. Był to dla mnie pierwszy sezon z dala od rodzinnego miasta, co okazało się prawdziwą lekcją życia. Później trafiłem do drużyny BM Slam Stal Ostrów Wlkp., gdzie razem z drużyną wywalczyliśmy awans do Ekstraklasy. Udało mi się rozegrać sezon na najwyższym szczeblu rozgrywek koszykówki w Polsce. Kolejne trzy lata spędziłem, grając w Kotwicy Kołobrzeg, rok w Pogoni Prudnik. W każdym z miast przeżyłem wiele pięknych chwil wraz z chłopakami z drużyn oraz kibicami. Cieszyliśmy się z wygranych oraz wspieraliśmy się w cięższych chwilach. Obecny sezon gram znów w rodzinnym Pruszkowie.

W wolnych chwilach, a tych miewam niewiele, spędzam czas z rodziną, która jest dla mnie bardzo ważna. Spacerujemy po okolicznych lasach, gramy w różnego rodzaju gry, oglądamy coś wspólnie albo po prostu rozmawiamy. Gry wideo nie są mi obce, lubię założyć słuchawki i odciąć się czasem od otaczającego świata.

Pruszków to dla mnie przede wszystkim przyjaźnie, które powstały już w najwcześniejszych latach szkolnych. Począwszy od Szkoły Podstawowej nr 2 w Pruszkowie czy Gimnazjum nr 1, które mieściło się w Domu Katechetycznym. Nie byłem jednak wybitnym uczniem dlatego wraz z rodzicami i trenerem stwierdziliśmy, że ktoś powinien mieć nade mną większą kontrolę i stąd decyzja o przeniesieniu się do Gimnazjum nr 4 im. Jana Pawła II w Pruszkowie. Edukację zakończyłem natomiast w „Mechanikach”.

Z perspektywy czasu widzę, że Pruszków na przestrzeni ostatnich kilku lat bardzo się zmienił. Za każdym razem, gdy tu wracałem, bez trudu byłem w stanie dostrzec zachodzące w mieście zmiany – kolejne inwestycje, budynki, rozbudowaną infrastrukturę czy punkty na mapie, których jeszcze chwilę temu nie było. Kiedyś mnóstwo czasu spędzaliśmy na ławkach niedaleko CORRADO, obecnie stoją tam bloki. Mimo wszystko przejeżdżając obok czy po prostu odwiedzając znajome miejsca, za każdym razem mam uśmiech na twarzy i wracają przyjemne wspomnienia. Pruszków z małego miasta, w którym się wychowałem, w jakimś stopniu stał się sypialnią Warszawy.

Bagaż doświadczeń zebrany w Pruszkowie ukształtował mój charakter, nauczył ciężkiej pracy, dążenia do celu, pokonywania przeciwności losu. Chociaż na co dzień już od kilku lat nie mieszkam w tym mieście, to gdy spotykam się z pytaniem, skąd jestem, odpowiadam: „Z Pruszkowa”. Jak mawiają kibice — kibicem się jest, a nie staje, tak samo Pruszkowiakiem jest się całe życie.