Adam Zatorski

Adam Zatorski, mam 21 lat, i w sumie nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że nie byłem do końca przekonany do wzięcia udziału w tym projekcie, ale namówili mnie do tego przyjaciele. Urodziłem się w Warszawie, wychowywałem się na wsi aż do 7. roku życia, tam też miał miejsce początek mojej pasji. Mój tata zaraził mnie samochodami i motocyklami. W wieku pięciu lat dostałem swój pierwszy motocykl… ale o tym za chwilę.

Ukończyłem technikum samochodowe, w którym oprócz nauki rozwijała się moja pasja. Odkąd sięgałem głową ponad stół, kochałem motoryzację, dlatego właśnie taką drogę obrałem. Mówię o pracy mechanika, która jest dla mnie czymś więcej, niż zwykłą pracą, czerpię z tego ogromną przyjemność. Teraz znam lepiej odpowiedz na pytanie z mojej matury z języka polskiego, które brzmiało “praca – pasja czy obowiązek?”.

Pracuję w warsztacie, ale nawet kiedy wracam do domu, nie przestaje robić tego, co kocham. W domu przerabiam auta w nietypowy sposób – swój własny samochód i auta wszystkich znajomych. Na swojej liście mam dość sporo nietuzinkowych aut – pod względem wizualnym, jak i mocowym. Nie tylko tuning samochodowy jest moim życiem. Kolejnym czasozabieraczem jest skromna kolejca zabytkowych aut i motocykli, którą posiadam razem z tatą.

W wolnych chwilach, tych między warsztatem a warsztatem, jeżdżę na motocyklu. Zacząłem, tak jak już wspomiałem, od motorynki w wieku pięciu lat – poprzez simsona i Hondę CBR 125, aktualnie jeżdżę CBR 600rr. Trenuję stunt. Ponieważ nie jest to sport codzienny, jak np. piłka nożna, w którą możemy zagrać wychodząc przed blok, musiałem znaleźć miejsce stosunkowo blisko domu, ale i w bezpiecznej odległości od mieszkańców, żeby nie mieli problemu z ewentualnym hałasem, co oczywiście cały czas się zmienia, bo miasto się rozwija. W końcu znalazłem takie miejsce. Nauczyłem się, w których godzinach jest na tyle puste, żeby móc swobodnie trenować. Nauczyłem się też wszystkich krawężników i krzaków, żeby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji. Nikt by nie pomyślał, że zwykły parking stanie się moją ucieczką od codzienności, a jednak. Po rocznych treningach zająłem 13. miejsce w Polsce. Na dziś dzień niestety w Polsce nie odbywają się żadne zawody w tej dziedzinie, a szkoda, ponieważ Polacy od 2012 r. są mistrzami świata w stuncie. Mam w planach trenować jeszcze więcej, jeszcze częściej i ciężej.

Moje autko to Skoda Superb z 2005 roku. Czemu akurat Skoda? Spodobała mi się, ponieważ taką ma brat. Po roku od nabycia zaczęło się przerabianie, bardzo dużo części zostało dołożonych i przerobionych: hamulce, zawieszenie, jak i środek. Wszystko robiłem sam – montowanie i samo zbudowanie, projektowanie. To rzadkie i nietuzinkowe auto do przerabiania, co oczywiście jeszcze bardziej pchnęło mnie do dalszych działań. Aktualnie jest jeden z mocniej przerobionych i doinwestowanych Superbów w Polsce.

Kocham także zwierzęta, szczególnie koty, przez co również niektórzy mówią na mnie “koci tata”. Wychowuje się z kocicą, która już ma 15 lat i traktuje mnie jak syna. Uwielbia spędzać ze mną czas, ale nie tylko ten wolny – przesiaduje ze mną także w garażu, kiedy robię samochody. Uwielbiam opiekować się nią.